Józef Tischner

2. CZY CZŁOWIEK JEST ISTOTĄ WOLNĄ?


     Na postawione w tytule pytanie odpowiadano dwojako: jedni zaprzeczali, drudzy potwierdzali. I tak filozofowie podzielili się na dwa zwalczające się nawzajem obozy: Zwolennicy determinizmu wskazywali na fakt, że bieg wydarzeń w przyrodzie jest kierowany niezmiennymi prawami, że ta sama przyczyna, w tych samych warunkach daje ten sam skutek, a człowiek również, jako nieoddzielna część przyrody, podlega jej prawom. Jego czyn jest determinowany, jak sądzono, przez czynniki odziedziczone po przodkach, warunki społeczno-gospodarcze, warunki psychologiczne, np. podświadomość, a nawet przez wszechmoc Boga. Zwolennicy indeterminizmu nie przeczyli na ogół temu, że bieg zdarzeń w przyrodzie jest zdeterminowany, ale dla człowieka robili wyjątek: człowiek jest istotą wolną, człowiek sam siebie ostatecznie określa do takiego lub innego czynu, on i tylko on jest odpowiedzialny za własny czyn, chociaż, być może, czynniki zewnętrzne i wewnętrzne skłaniają go do niego. Spór determinizmu i indeterminizmu trwa do dnia dzisiejszego i nic nie wskazuje na jego rychłe zakończenie. My, niestety, nie możemy tutaj wnikać w jego szczegóły. Dla naszych celów niech nam wystarczy stwierdzenie, że mamy świadomość własnej wolności, że w niektórych sytuacjach dokonujemy istotnie wolnego wyboru, że w innych moglibyśmy go dokonać. Ograniczymy się zatem do ujawnienia w nas świadomości własnej wolności i jej bezpośrednich konsekwencji.
     1. Wyobraźmy sobie następującą sytuację. Oto przyjaciel proponuje nam bilet do kina. Ktoś inny w tym samym momencie proponuje nam pójście do teatru. Znaleźliśmy się nagle w sytuacji wyboru. I teraz w naszej świadomości zaczyna funkcjonować swoisty mechanizm, powstaje jakby jakiś ruch, jakieś pulsowanie, a wszystko to dzieje się w bliskim "otoczeniu" naszego "ja".
     Teatr czy kino?
     Gdy tylko uświadamiam sobie tę alternatywę, czuję, że oto grają w mej świadomości dwie wartości: wartość filmu i wartość sztuki teatralnej. Co lepiej wybrać? Film ma interesującą fabułę, grają słynni aktorzy, ciekawy problem. Jednak sztuka teatralna również nie jest pozbawiona walorów. W dodatku w teatrze spotkam z pewnością interesujących ludzi, z którymi będę mógł podyskutować. W trakcie tego równoważenia się wartości pojawia się jednak jeszcze coś trzeciego: świadomość jakiegoś obowiązku, który mam wypełnić. Powinienem to zrobić już teraz. Muszę przecież wykończyć powierzone mi prace. Lecz oto jawi się nowa refleksja: możesz to zrobić kiedy indziej, rzecz nie jest aż tak pilna.
     Dyskusja trwałaby w nieskończoność. Trzeba zdecydować. W tym szczególnym momencie w dyskusję między wartościami wkracza nasze ja. Następuje wyładowanie się jego mocy. Jakaś wewnętrzna eksplozja czynu. Ja sam, ja jako taki, ujawniam swe istnienie i swe działanie w głębi świadomości. Wybieram film. "Ja" sięgnąłem w tamtą stronę i przywłaszczyłem sobie jego wartość. Wybrałem.
     Ale wybrałem w sposób wolny. Oto cały czas idzie za mną świadomość, że mogłem wybrać inaczej, że zatem wszystko ode mnie ostatecznie zależało i nadal zależy.
     W opisanej tutaj sytuacji można wyodrębnić trzy etapy wolnego wyboru: etap sytuacji przedwyborczej, gdy ledwo uświadamiam sobie to, co ewentualnie mógłbym wybrać. Dalej: etap "gry wartości", gdy usiłuję rozważyć wszystkie za i przeciw. Wreszcie etap właściwy, w którym dokonuję samookreślenia w jednym z możliwych kierunków. W tym też momencie moja wolność jest dla mnie najbardziej wyraźna.
     2. Wolność człowieka stanowi jakiś niezwykły element w przyrodzie. To ona decyduje o tym, że człowiek jest jednostką w pełni suwerenną i autonomiczną, która bez reszty panuje nad tym, że czegoś chce. Wśród morza zdeterminowanej materii pojawia się dryfująca kra, przestrzeń nieczuła na burze przelatujące po powierzchni, będąca źródłem nowego życia w świecie. Ale wolność to także rzeczywistość, która może ulegać degradacji. Człowiek może w jakimś zakresie zrzec się dobrowolnie lub niedobrowolnie własnej wolności, zamienić ją w brudną plamę oliwy, poddaną biernie drganiom morza. Nigdy jednak nie może jej w sobie zabić: zawsze będzie mógł ją powołać do życia. W pewnym momencie plama oliwy zacznie zwijać się w kulę, otrząsać wodę i zanurzona w morzu, przeciwstawiać mu się całą mocą swej bezwładności. Wtedy w obliczu ludzkiego, swobodnego chcenia wszystkie siły świata będą bezradne.
     3. Ale z wolnością człowieka wiąże się jeszcze coś bardziej zasadniczego: Dzięki wolności możemy powiedzieć, że jesteśmy sprawcami jakiegoś czynu. Jesteśmy za ten czyn odpowiedzialni. Ale odpowiedzialnym można być zawsze tylko wobec kogoś.
     Wobec kogo jesteśmy ostatecznie odpowiedzialni za nasz czyn? Na przykład za ten czyn, o którym nikt z ludzi nie wie? Za nasze życiowe powołanie, które być może odczuwaliśmy kiedyś, lecz o którym zupełnie zapomnieliśmy? Wobec kogo jesteśmy odpowiedzialni za życie? Za rozwój danych nam przez naturę talentów? Czy wobec świata? Czy wobec historii? Ależ to są abstrakty! Świat nic o nas nie chce wiedzieć. Historia o nas prawdopodobnie rychło zapomni. Wobec kogo zatem jesteśmy odpowiedzialni, bo jednak czujemy w sobie tę odpowiedzialność za siebie, za innych, czasami za los małego, otaczającego nas świata?
     Jesteśmy odpowiedzialni wobec kogoś, kto wie, widzi, kto chce. Słowem: wobec jakiejś Osoby, która dała nam życie, talent, powołanie i wolność.
     W ten oto sposób nasza wolność poprzez nasze doznanie odpowiedzialności wiąże nas nieustannie z Bogiem. W niej to ostatecznie została zaczepiona pajęczyna, po której sączyć się będzie w nasze wnętrze piekło lub niebo, śmierć lub życie, dobro lub zło.

  
   (rozdział książki ks. Józefa Tischnera "Jak żyć?")


  
Strona główna | Opowiadania | Wiersze/poezja | SF
Monty Python | Anime | Recenzje i analizy
Rozmyślania| Linki | Kontakt