Kornel "Yarkeld" Przybylski - Wiersze


   Z pyłu wspomnień,
   ze strzępów snów
   wznosi się nowa istota:
   człowieczeństwo.


      Kornel "Yarkeld" Przybylski
         Kwiaty

   Stoję na łące, gdzie kwiaty
   ciągną się po horyzont.
   Zrywam jeden z nich --
   plastik, szkło, aluminium.

   Zrywam następny --
   proch sączy się przez me palce,
   niesiony wiatrem pył.
   Inne eksplodują iskrami szkła i metalu.
   Pustynia sięga gdzieś za widnokrąg.

   Zostaje tylko jeden kwiat z kartką:
   "Genetycznie uodporniony
   na wszystkie głupie czyny ludzkości".


      Kornel "Yarkeld" Przybylski
         Wracając do korzeni

   Gdy drzewo twego życia wyrośnie
   silne i wysokie
   i z jego czubka ujrzysz odległe lądy...
   Zatrzymaj się.
   Spójrz w dół, pod twoje stopy
   I zawróć do swych korzeni.


      Kornel "Yarkeld" Przybylski
         Świeca

   W blasku świecy wpatrując się w czarną klepsydrę
   A w piasku obrazy pojawiają się by odejść
   upadające cywilizacje,
   rozpadające się twierdze, co miały być wieczne
   ludzie obracający się w proch,
   góry niknące na wietrze.
   I nawet róża więdnie, opada, odpływa z piaskiem
   w otchłań niknącego czasu.
   A wszystko to przed oczyma
   bezimiennego obserwatora ziarenek
   w widmowej klepsydrze na dębowym stole.
   W mrocznej izbie są tylko on, kot
   na kolanach, klepsydra
   i dopalająca się świeca.


      Kornel "Yarkeld" Przybylski
         *

   Błądzimy
   Kroczymy drogą donikąd,
   Wierzymy w dobro,
   Lecz jesteśmy nieczuli
   Na zło czające się wokół
   Na zło najgorsze,
   Kryjące się wewnątrz,
   Drążące każdego z nas.


      Kornel "Yarkeld" Przybylski
         Cmentarz

   Pod tonami kłamliwych symboli
   leżą zmarli --
          nie przeszkadzajmy im.
   Oni już przeżyli swoje życia.
   Niech robaki, bakterie pożywiają się w spokoju


      Kornel "Yarkeld" Przybylski
         *

Lśnienie marmurów, matowość granitów i bazaltów.
Zza zasłony mgły wyłania się gmach...

Strzeliste wieże ambicji,
Witraże masek okazywanych innym ludziom,
Rzeźby póz,
Rozeta -- złowieszczy znak.

Wrota z hartowanej stali -- mur niegdyś ze szkła,
Katakumby -- kilometry korytarzy,
Domena straszliwej Inkwizycji --
Wewnętrznego głosu sumienia;
Grób niespełnionych Marzeń.

Na końcu Nawy ołtarz,
A na nim zwinięty błękitny Smok --
jedyny wierny strażnik Duszy.

... oto gmach Katedry.


      Kornel "Yarkeld" Przybylski
         *

Wpatrując się w ekrany ciekłych kryształów
 przed mymi oczyma,

 czerpiąc garściami wiedzę mknącą
 światłowodami,

 wzbogacając łańcuch o nowe ogniwa,
 me doświadczenie

 zrzuciłem z mych barków zabobon,
 poznałem prawdę

 i sprzedałem mą duszę na złom
 za garść nowych jenów.

 Uwolniłem się.

Wersja do druku


Główna część strony:

Strona główna | Opowiadania | Wiersze/poezja | SF
Monty Python | Anime | Recenzje i analizy
Rozmyślania| Linki | Kontakt