Marcin Nowrot


Kolebka a pogranicze




        Podczas lektury powieści autorstwa Kurta Vonneguta "Kocia kołyska" (w tłumaczeniu Lecha Jęczmyka) natrafiłem na pewien nonsensowny i przez to bardzo mylący czytelnika fragment. Otóż po przeczytaniu następującej wypowiedzi jednego z bohaterów książki: "Amerykanie zawsze szukają miłości nie takiej i nie tam, gdzie trzeba. Możliwe, że jest to związane z tym, że nie mamy już Dzikiego Zachodu." zadałem sobie pytanie "Co z tym wspólnego ma Dziki Zachód?"
        Dopiero po zapoznaniu się z pracą Michała Zimnickiego "Kołyska przewrócona - omówienie dostępnego w księgarniach tłumaczenia książki >>Kocia kołyska<< wiem, że za ten fragment nie należy winić autora powieści, tylko jej tłumacza, a domyślam się, że autorowi chodziło o coś znacznie ogólniejszego niz o historyjki o Indianach i kowbojach. O mit pogranicza mianowicie. Dokładnie przetłumaczone zdanie oryginału brzmiałoby bowiem: "Amerykanie wiecznie szukają miłości w formach, jakich ona nigdy nie przyjmuje i w miejscach, w których jej nigdy być nie może. Musi to mieć coś wspólnego z pograniczem, którego już nie ma".
        Po raz pierwszy z mitem pogranicza zetknąłem się w dziełach ojca współczenej ekonomii, Adama Smitha. Opisywał on w dziejach ludzkości czasy, które nazwał "Złotym wiekiem". Czasy, w których człowiekowi nie były znane problemy ograniczoności zasobów. Jeżeli ludzie uznali, że w miejscu, które obecnie zamieszkują, zaczyna owych zasobów brakować, przenosili się. Dokad? Na pogranicze znanego i zasiedlonego świata, kolonizując jednocześnie nowe rejony.
        Podobna do opisanej przez Smitha sytuacja miała miejsce w XIX wieku w Ameryce Północnej. Stąd pewno u tłumacza wziął się "Dziki Zachód".
        Pogranicze stało się społecznym wentylem bezpieczeństwa; miejscem, w które można się udać, gdy wszystko zawiedzie lub gdy chce się zacząć wszystko od nowa. Stało sie ono także miejscem przyciągającym wszystkie niespokojne duchy, wszystkich ludzi posiadających żyłkę odkrywcy.
        Majac na uwadze oba opisane wyżej aspekty "mitu pogranicza", zdanie "Amerykanie zawsze szukają miłości nie takiej i nie tam, gdzie trzeba. Możliwe, że jest to związane z tym, że nie mamy już Dzikiego Zachodu." znaczy dla mnie tyle, że gdy "pogranicze" znika w swoim geograficznym wymiarze, człowiek zaczyna szukać go w innych dziedzinach życia (co nie zawsze tym dziedzinom życia wychodzi na dobre).



Strona główna | Opowiadania | Wiersze/poezja | SF
Monty Python | Anime | Recenzje i analizy
Rozmyślania| Linki | Kontakt